Dawno temu, gdy gościńcami wędrowali rycerze w zbrojach a ludzie podobni byli herosom, polować w białowieskich kniejach przyjechał na grubego zwierza pewien litewski książe.
Młodzieniec odznaczał się ogromną siłą fizyczną i jeszcze większą odwagą. Dość rzec, iż na niedźwiedzie wyruszał sam, uzbrojony jedynie w drewnianą pikę zakończoną żelaznym grotem. Pewnej czerwcowej nocy myśliwy odpoczywał po udanych łowach nad rzeką Łutownią, gdy w promieniach wschodzącego księżyca ujrzał dziewczynę przecudnej urody, zażywającą kąpieli w nurtach puszczańskiej krynicy.