OSOBY:
Przemko , odgłosy: szczekanie i wycie psa
Wszechwiedząca, odgłosy: budowy
Starszyzna
Mieszkańcy Psar
--------------------------------------------
NARRATOR: W wiosce niedaleko Będzina o nazwie Psary, rozchodziły się opowieści o strasznym, podobnym do wilka psie, napadającym na podróżnych przejeżdżających drogą prowadzącą obok drewnianej, przydrożnej kapliczki. Z początku upiór pojawiał się bardzo rzadko, lecz z czasem zaczął pojawiać się codziennie po zachodzie słońca. Ludzie bardzo się go bali. We wsi panował przestrach.
Wszechwiedząca, odgłosy: budowy
Starszyzna
Mieszkańcy Psar
--------------------------------------------
NARRATOR: W wiosce niedaleko Będzina o nazwie Psary, rozchodziły się opowieści o strasznym, podobnym do wilka psie, napadającym na podróżnych przejeżdżających drogą prowadzącą obok drewnianej, przydrożnej kapliczki. Z początku upiór pojawiał się bardzo rzadko, lecz z czasem zaczął pojawiać się codziennie po zachodzie słońca. Ludzie bardzo się go bali. We wsi panował przestrach.
MIESZKAŃCY: Niech starszyzna zwoła zebranie! Dokładnie! Wszyscy boją się potwora!
NARRATOR: Mieszkańcy przekrzykiwali się jeden przez drugiego. Starszyzna która wcale nie była bardziej odważna i również bała się psa, jednak zwołała w końcu zebranie.
STARSZYZNA:
I – Ludzie są przerażeni.
II – To prawda.
III – Lecz co począć?
IV – Trzeba by spytać Wszechwiedzącej Baby.
II i III – O tak trzeba.
I – Zgadzam się, lecz Baba mieszka za lasem. Trzeba więc przejść drogą
koło kapliczki. Kto się odważy?
IV – Na pewno ktoś się znajdzie.
II – O tak.
NARRATOR: I rzeczywiście. Już następnego dnia znalazł się ochotnik. Był to młody syn kowala imieniem Przemko. Nie zwlekając długo, następnego dnia wcześnie rano wyruszył do Baby, wziąwszy przedtem chleb i zapłatę. Przemko szedł drogą i potwora nie spotkał, ale że droga była długa, do Baby dotarł około południa.
PRZEMKO: ( puka do drzwi) Halo? Jest tam kto?
WSZECHWIEDZĄCA: Wejdź, wejdź młodzieńcze. Z jakim to problemem do mnie przychodzisz?
NARRATOR: Przemko wszedł do izby i wypiwszy szklankę wody, którą podała mu Wszechwiedząca, opowiedział jej historię o psie.
PRZEMKO: Przychodzę do Pani Baby z tym oto problemem. Otóż do Psar prowadzi tylko jedna droga. Na drodze tej jest drewniana kapliczka. Każdego dnia po zachodzie słońca na drodze przy kapliczce pojawia się upiorna zmora psa, która goni i straszy mieszkańców oraz przybywających do Psar podróżnych. Moją prośbą jest więc to, aby pani Baba pomogła nam rozwiązać nasz problem.
WSZECHWIEDZĄCA: Cóż. Straszna zmora. Cóż. Zobaczmy. Moją pomocą mogą być te
trzy polecenia:
1. Gdy tylko pojawi się pies należy zawołać: Spokój!
2. Gdy zmora ruszy na Ciebie powiedzieć spokojnie należy: Siad!
3. Kiedy wykona polecenie, a wykona na pewno szepnąć: Znikaj!
Oto moja rada.
PRZEMKO: Dziękuję bardzo, Pani Babo. Oto woreczek zapłaty za radę. Ja ruszam już w drogę powrotną.
NARRATOR: Zbliżał się już zachód słońca, więc kiedy jego oczom ukazała się kapliczka, ogarnęła go trwoga. I kiedy tylko od kapliczki dzieliło go niespełna pięć metrów, zmora psa ukazała się jego oczom. (w tle szczekanie i warczenie psa)
PRZEMKO: Spokój! Siad! Znikaj… Uffff, ale przeżycie. Dobrze, że rady Baby działają. Jutro opowiem wszystkim w mieście jak trzeba się pozbyć tego upiornego straszydła.
NARRATOR: Przemko opowiedział mieszkańcom jak trzeba pozbyć się zmory. Niestety pomysł nie był idealny.
MIESZKAŃCY: Niech starszyzna znów zwoła zebranie. Ten pomysł nie przyniósł efektu. My wiemy jak pozbyć się psa, ale podróżni przybywający do Psar nie wiedzą. W końcu dojdzie do tego że nikt nie będzie odwiedzać Psar, a to dla wsi wielka strata.
NARRATOR: Kiedy szemrania tego typu nasiliły się starszyzna znowu zwołała zebranie.
STARSZYZNA:
I – Co począć, co począć???
II – No tak. Ten pomysł był dobry ale tylko dla mieszkańców Psar.
III – Może by tak znowu wysłać Przemka do Baby?
IV – W sumie czemu nie?
I – To bardzo dobry pomysł.
II – O tak dobry, dobry.
NARRATOR: Następnego dnia Przemko znowu wyruszył do Wszechwiedzącej. Kiedy dotarł do jej chaty, zapukał. Baba otwarła mu drzwi i zapytała…
WSZECHWIEDZĄCA: Co cię tym razem sprowadza, mój chłopcze?
PRZEMKO: Pani Babo, przychodzę ponownie w sprawie psa. Pomysł Pani jest dobry dla mieszkańców Psar, ale przyjezdni o nim nie wiedzą i mieszkańcy boją się, że podróżni przestaną przyjeżdżać do Psar.
WSZECHWIEDZĄCA: Noooo, skoro mój poprzedni pomysł nie był najlepszy, to tylko jedno jest rozwiązanie… W miejsce kapliczki kościół trza zbudować.
PRZEMKO: Po raz drugi serdecznie pani Babie dziękuję, a oto moja zapłata.
NARRATOR: Przemko zapłacił Babie i ruszył w powrotną drogę. Następnego dnia opowiedział wszystkim, co trzeba zrobić.
PRZEMKO: Słuchajcie, drodzy mieszkańcy! Baba powiedziała, że tylko jedno zostało rozwiązanie. Na miejscu kapliczki trzeba wybudować kościół.
MIESZKAŃCY: To nie ma co zwlekać! Na co tu czekać! Do pracy trzeba się zabierać od razu.
NARRATOR: Natychmiast rozpoczęto więc budowę kościoła. (w tle odgłosy budowy) Kilkanaście dni później ukończono budowę, a wieczorem tego dnia, gdzieś spod ziemi rozległo się upiorne wycie zmory psa. ( w tle wycie psa) Po chwili ucichło, a upiorny pies nigdy się już nie pojawił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz